"Artur Fortuna" wrote...
>
> Przepraszam, ale chyba nie tak.
Ale co nie tak?
> Obrót dewizami był formalnie nielegalny, choć tolerowany od Gierka.
Dokładnie to napisałem!
> Wszystkie jawne wpływy w dewizach (emerytury zagraniczne,
> dochody z pracy na kontraktach itp) przepływały przez Pekao i
> nie wypływały już stamtąd tak prosto. Wypłata z konta walutowego
> następowała w bonach Pekao (miały nominały w dolarach), a nie w
> prawdziwej walucie.
>
Brednia! Z kont walutowych wypłacałeś walutę jeśli chciałeś, ciemnym
ludziom wciskano bony. Koniec kropka. Przynajmniej tak było za Gierka
i później. Bony to inna bajka. Oczywiście niektóre wpływy dewizowe
były rozliczane w bonach, a renty i emerytury przeliczane na złotówki
po skandalicznie złodziejskich kursach - potem zostawiano pewien
procent w bonach a po upadku komuny była możliwość dostania w
"naturze".
Absurdalność ówczesnych przepisów walutowych wyjątkowo dobrze widać w
przypadku walut niektórych państw socjalistyczych, ponieważ MOŻNA było
wypłacić w gotówce dowolną ilość koreańskich lub rosyjskich śmieci
(jeśli się je miało jakimś cudem na koncie, np. od cinkciarza, byli
tacy z kontami również

), a tamtejsze prawo ZABRRANIAŁO WWOZU tychże
papierków do siebie! Czyli można było z Polski legalnie wywieźć te
papierki i ... no właśnie, potem przemycać!

Nasze władze DOSKONALE
zdawały sobie z tego sprawę i tolerowały ponieważ stąd pochodziły
właśnie niektóre minifortuny sprytnych aparatczyków, szczególnie tych
z paszportami dyplomatycznymi!
> Bony Pekao były u cinkciarzy minimalnie tańsze od prawdziwych
dolarów, a
> zatem lepsze do zakupów w Pewexie.
>
W granicach 5-10% tańsze.
A.